Wyświetlacz mojego telefonu wskazuje godzinę 6:06. Przywyczaiłam się do tego. Nie wiem kto wymyślił coś takiego, że niby ktoś o mnie myśli. Nieprawda. Nikt o mnie nie myśli. Już od roku. Rok temu o tej porze staliśmy właśnie w pobliskim parku, patrząc wgłąb swoich oczu. Widziałam w twoich lazurowych mieszające się uczucia. Strach. Obawa. Ale także radość. Byłam strasznie blisko ciebie. Czułam twój zapach. Twój oddech. Nawet twoje przyspieszone bicie serca. W pewnym momencie ujrzałam twoją rękę odgarniającą moje długie, kruczoczarne włosy i twoją twarz. I nic po za nią. Stanęłam na twoich butach. Dotknęłam twoich ust. Były idealne. Bił z nich niesamowity żar. A może tylko mi się tak zdaje? Po jakimś czasie oderwaliśmy się od siebie. '-Chciałbym ci coś powiedzieć. Kocham cię. Kocham twoje czekoladowe oczy i twą śniadą cerę. Kocham twoje długie proste włosy i to, że jesteś taka mała. Kocham to w jaki sposób się na mnie gniewasz, jak zatrzymujesz mnie gdy chcę obić komuś mordę a w efekcie czego pomagasz mi. Kocham nawet to w jaki sposób pijesz kawę. Kocham cię całą Martyno.' Wtuliłam się w ciebie jak dziecko. Zdołałam tylko wyszeptać słowa: 'ja cię też, Paweł'. Magiczna noc. Jednak dni leciały a uczucie trwało - bynajmniej u mnie. Początek roku szkolnego. Szłam do 3 klasy gimnazjum, podczas gdy ty do liceum. Tam poznałeś jakąś wytapetowaną blond dziunię. Przebywałeś z nią cały dzień opowiadając jaką wspaniałą jest przyjaciółką. Dostałam smsa. Od ciebie. Spodziewałam się jakiegoś 'dobranoc, kotek' , bo było już dość późno. Jednak sms tak nie brzmiał. Nie był nawet od ciebie. Był od Emila - mojego przyjaciela. "Marti, przyjeżdżaj na impreze u Jarka. Musisz coś zobaczyć". Wskoczyłam w jakieś ciuchy z cekinami i poszłam. Od progu przywitał mnie Emil. Coś było nie tak. Jego wyraz twarzy przypominał posąg. Zupełnie nic nie zdradzała. Złapał mnie za rękę i ciągnął przez tłum ludzi nie zważając na to czy ja w ogóle za nim nadążam. Wepchnął mnie do salonu gdy zobaczyłam ciebie. I twoją 'przyjaciółkę' na twoich kolanach, w twoich obięciach i twojej bluzie - którą ja ci kupiłam i którą często nosiłam gdy było zimno. Całowaliście się. Gdy tylko mnie ujrzałeś zrzuciłeś tą pannę i podszedłeś do nas. Zaszkliły mi się oczy, podobnie jak i jemu. Nie wiedziałam dlaczego. '-nie chcę cię już więcej widzieć.' wyszeptałam. '-Słuchaj, to nie tak jak myślisz' '-Myślę dobrze, bo oczy mnie kurwa nie zawiodły!' - wykrzyknęłam. Zamachnęłam się i dałam ci w twarz. To nie był smutek. To była rozpacz. Emil trzymał mnie mocno, jednak i tak się wyrwałam. Zaskoczyłeś się. Tylko po co mi wtedy oddałeś? Żeby pokazać, że jesteś silny? Wybiegłam. Wybiegłam na plażę. Plaża to codzienność. Mieszkam nad morzem. W Darłowie. Matka zastępcza kupiła mi tam mieszkanie i wysyła pieniądze. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego po tym gdy ćpałam i chlałam w trupa. Wszystko po tej akcji. Mama by wybaczyła, ale nie żyje. Zmarła na raka. A ojciec zwiał. Od chwili jej śmierci inaczej patrzę na wschody słońca. Od porażki z tobą inaczej na zachody. Bo gdy pobiegłam na plażę właśnie taki ujrzałam. Patrzałam się na ten cud natury a morska bryza owiewała całe moje ciało. Usłyszałam z tyłu sapanie. Bałam się, że to ty. Jednak to był Emil. Nic nie mówił. Przytulił mnie. Siedzieliśmy tak długo. Nie płakałam. Dopiero gdy zauważyłam wschód słońca zaczęłam płakać. Emil wiedział dlaczego. Wiedział wszystko czego Bartek, Wiktor, Edyta, Paweł, Kamil i Sylwia nie wiedzieli. Siedzieliśmy wtuleni, ja płacząc, on głaskając mnie po włosach. Wyciągnęłam telefon. Godzina 06:06. Wybuchłam płaczem, a Emil mnie cierpliwie uspokajał, a kiedy zasnęłam, zaniósł mnie do siebie. I choć minął rok, widzę te wspomnienia bardzo wyraźnie. Siedzę na parapecie okna, widzę zachód słońca i myślę o tym. Wspomnienia wracają i nie dają możliwości zapomnienia. Wciąż widzę nas spacerujących po plaży, ale widzę też mnie samą i pocieszającego Emila. Może to się skończy. Kiedyś. Może za rok. Dwa. Pięć. Może za miesiąc. A może nigdy. Muszę przestać. Przestać o tobie myśleć. Przestać pisać tego jako list do ciebie. I tak byś nie przeczytał. Muszę przestać patrzeć się w głupi zachód słońca. Przestać patrzeć się co chwila na zegarek. Przestać milknąć gdy słyszę twoje imię. Przestać omijać cię z dala. Przestać być taką mazgają. Zmienię się. Nie wiem kiedy, ale to zrobię. Będę silniejsza. Taka.. bez uczuć.
___________
Przepraszam z góry za katowanie waszych oczu tym blogiem.. ale muszę gdzieś się wypisać. Ciao :D
Łiiii xD jakie fajny blog :D
OdpowiedzUsuńfajny blog :D :*
OdpowiedzUsuńto ja Kicia100 z zapytaj.
Dziękuję :)
OdpowiedzUsuńsuper notka. moje oczy nie są z katowane ;D
OdpowiedzUsuń